|
Tomasz Kaczor - Dziady Każdy Warszawiak, stary czy młody Wieże kościoła zna z ich urody W cieniu kościoła Park Leśny leży Historię dziadów wspomnieć należy Wieczorem w Parku ognie palili Pieśni śpiewali, burdy robili Miejsce ich pracy też było blisko Kościół Floriana był naprzeciwko Może sprzyjały temu warunki Bo na Targowej sprzedają trunki Targ Różyckiego również był znany Gdzie też żebrano - u jego bramy Miejsce to było zgoła magiczne Gdzie uzdrowienia były tak liczne Ślepcy, kulawi - z pomocą cudu Zdrowiem tryskali - i to bez trudu W pijanym widzie zwady bywały Za grube wtedy łapali pały Ciężkie wyzwiska wokół fruwały Razy się wtedy ostro sypały Każdy z żebraków to aktor cwany Gdy ranek wstawał, leczyli rany Wielka to sztuka, talent od Boga Udawać boleść, gdy zdrowa noga Bo Melpomena muzą ich była Kunsztem aktorskim ich obdarzyła Żebraczą szkołę tam założyli Kadry aktorskie ciągle szkolili Tam psychologię wprost wykładano Daru wymowy kunszt szlifowano By zwykła kuchta, skromnie odziana Hojnie sypnęła groszem od rana Sielanka trwała lat kilkanaście Aż zagościła tam światłość właśnie Lampy gazowe tam założono Dziadowskie kadry na wskroś przerzedzono Gdy elektryczność tam zagościła Resztkę żebraków wnet wypłoszyła Powstał Lunapark, gdzie prości ludzie Zwykli świętować po pracy trudzie |